Dron wypatrzył 75-latkę zagubioną w lesie
27 września po południu kobieta wyszła na grzyby w rejonie Olszowej Drogi. Gdy dłużej nie wracała do samochodu, zaniepokojony partner zadzwonił do niej. Seniorka zdążyła powiedzieć, że się zgubiła i nie wie, gdzie jest droga, ale rozmowę utrudniał słaby zasięg, a połączenie w końcu zostało zerwane.
Rodzina natychmiast powiadomiła policjantów. Służby brały pod uwagę wiek kobiety i spadek temperatury w nocy, który stanowił zagrożenie dla starszej osoby przebywającej w terenie. Poszukiwania utrudniał podmokły obszar Biebrzańskiego Parku Narodowego, największego parku w Polsce, o powierzchni 592 kilometrów kwadratowych, z licznymi bagnami i torfowiskami.
Policjanci szukali kobiety do godziny 1.00 w nocy, po czym tymczasowo przerwali akcję ze względu na bezpieczeństwo i widoczność. Poszukiwania wznowiono 28 września od wczesnego rana. Komendant jednostki zdecydował o włączeniu do działań innych formacji ze względu na rozległość i trudne ukształtowanie terenu.
Pod kierownictwem policjantów utworzono zintegrowany zespół. W jego skład weszło 100 policjantów koordynujących działania, 58 strażaków Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej ze specjalistycznym sprzętem, 14 pracowników Straży Biebrzańskiego Parku Narodowego oraz specjaliści z Grupy Ratowniczej „NADZIEJA”.
Obszar poszukiwań podzielono na sektory. Wykorzystano quady, kilkadziesiąt pojazdów i siedem dronów, a służby sprawdzały wytypowane miejsca. Około godz. 13.40 operator drona należącego do parku zauważył kobietę wśród bagnistych zalesień.
Seniorka próbowała samodzielnie wydostać się z lasu i przeszła blisko osiem kilometrów. W trakcie wędrówki zgubiła telefon, przez co nie mogła wezwać pomocy ani sprawdzić swojego położenia. Powiedziała ratownikom, że słyszała syreny pojazdów ratunkowych, ale była zbyt daleko, by do nich wrócić, a później zabrakło jej sił, by iść dalej.
Ratownicy z Grupy „NADZIEJA” i strażnicy parku dotarli do kobiety pieszo, ponieważ podmokły teren uniemożliwiał dojazd pojazdów medycznych. Seniorka była zmęczona i wychłodzona po nocy spędzonej w lesie. Ratownicy udzielili jej pierwszej pomocy, a następnie karetka zabrała ją do szpitala na rutynowe badania.
Podczas całej operacji ratownicy i funkcjonariusze przeszli pieszo oraz sprawdzili quadami i pojazdami terenowymi blisko 250 kilometrów ścieżek, duktów i bezdroży. Przeczesali obszar leśno-bagnisty o powierzchni ponad 1200 hektarów. Współpraca służb pozwoliła zakończyć poszukiwania odnalezieniem kobiety.
Policjanci zalecają, by na grzybobranie zabierać w pełni naładowany telefon i powerbank. Przydatne mogą być mapy działające offline lub GPS, który pozwoli określić położenie bez zasięgu sieci komórkowej. Telefon warto schować do bezpiecznej, zapinanej kieszeni, by nie wypadł podczas poruszania się po lesie.
Zamiast ubrań w barwach maskujących warto wybierać jasne lub odblaskowe, lepiej widoczne dla ekip poszukiwawczych, także z dronów i śmigłowców. Najlepiej iść do lasu z innymi osobami, a w przypadku samotnej wyprawy poinformować bliskich o rejonie i planowanej godzinie powrotu. Policjanci przypominają również o kontrolowaniu czasu i unikaniu samotnych wyjść w mało znane, bagniste lub rozległe kompleksy leśne.
Warto zapamiętywać charakterystyczne punkty, na przykład numery na słupkach oddziałowych i skrzyżowania dróg leśnych. Jeśli stracimy orientację, nie należy błądzić na oślep: gdy telefon działa, trzeba wezwać pomoc, podać ostatnie zapamiętane punkty i pozostać w jednym, bezpiecznym, widocznym miejscu. Przemieszczanie się osoby zaginionej utrudnia i wydłuża pracę ratowników.
Źródło: KPP Mońki







